Komunikuj się świadomie... czyli jak rozmawiać żeby się dogadać
infoSfera

Kompromis ślepy zaułek mediacji

W powszechnej opinii mediacje mają służyć temu, by znaleźć rozwiązanie danego problemu, a rolą mediatora jest wypracowanie kompromisu. To błąd w podejściu do procesu mediacji. Kompromis zabija kreatywność i podsuwa gotowe scenariusze, najczęściej nieuwzględniające oczekiwań obu stron. /Miesięcznik Benefit/Rozwój/

 

Przekonanie stron siadających do mediacyjnego stołu, że istnieje gotowy scenariusz rozwiązania i że albo jedna osoba osiągnie to, co chce, albo druga, to największe wyzwanie mediatora. Dlaczego jest w tym taka trudność? Otóż taka postawa nie pozwala stronom otworzyć się i wykorzystać swojej kreatywności. Kreatywność, która opiera się na zaufaniu, umożliwi dotarcie do ożywczych rozwiązań, często nikomu dotąd nieznanych. Gdy podchodzimy do zaistniałego konfliktu skupieni na brakach i z gotowym scenariuszem działań zapisanym z tyłu głowy, wówczas jest niewielka szansa, że otworzymy się na nowe, twórcze rozwiązanie. Kiedy rozpoczynamy mediacje konfliktu, konieczne jest założenie, że każda ze stron dysponuje takimi zasobami, które pozwolą zaspokoić potrzeby obu stron, chociaż niekoniecznie w sposób, w jaki planowaliśmy to na starcie.

Najprostszym przykładem może być kwestia jakości w momencie, gdy zlecamy opracowanie dokumentacji projektowej. Dla jednej ze stron wysoka jakość oznacza perfekcyjne przygotowanie i dopracowanie graficzne zestawu informacji, dla drugiej – sprawdzone treści potwierdzone przeprowadzonymi badaniami bez przywiązywania uwagi do pierwszego aspektu. Dla każdej ze stron efekt może być powodem niezadowolenia i postawienia zarzutu, że zadanie jest źle wykonane. Mogą uważać, że jedyną możliwością, aby uzyskać zakładany efekt, jest dokonanie zmian według wcześniejszych założeń tego pierwszego, czyli: albo opracujesz ten raport, „żeby można było go pokazać klientowi”, albo musisz zweryfikować wszystkie wnioski, bo są niezgodne z wcześniej prowadzonymi badaniami.

Mediator najpierw powinien się skupić na tym, aby obie strony zrozumiały, co oznacza dla nich tak właściwie raport wysokiej jakości i dlaczego raport wykonany w ten, a nie w inny sposób jest istotny dla każdej z nich. Jeżeli uda mu się „przejść ponad emocjami” stron tak, aby zrozumiały, z czego wynikają ich wzajemne oczekiwania, wówczas jest szansa, że każda ze stron dokona zmian w raporcie bez żalu, złości i poczucia, że jest zmuszona do działań niezgodnych z jej rozumieniem rzetelnej pracy.

Praca mediatora, który skupia się na wsparciu obu stron w usłyszeniu wzajemnych potrzeb, pozwala uniknąć wypracowywania sztucznego kompromisu, a w zamian daje szansę na transformację swoich stanowisk.

Gdy strony próbują znaleźć rozwiązanie, wykorzystując w tym celu kompromis, zazwyczaj jedna ze stron odnosi wrażenie, że musi coś poświęcić, z czegoś zrezygnować dla drugiej strony. Warto pamiętać o tym, że kompromis działa na krotką metę. Może wprawdzie sprzyjać szybszemu rozwiązaniu problemu, ale jego ceną jest często niezadowolenie jednej ze stron.

Tymczasem rozwiązania wcale nie muszą być zero-jedynkowe: albo będzie bardziej po mojemu, albo po twojemu. Aby tak się stało, warto już na samym poziomie potrzeb szukać alternatywnych opcji. Tu z kolei niezbędna jest gotowość do rezygnacji z gotowych scenariuszy w imię poszukiwania twórczego rozwiązania, które może nie będzie zgodne z góry zakładanym rozwiązaniem, ale za to uwzględni interesy obu stron. W momencie gdy skoncentrujemy się na usłyszeniu swoich interesów i zaakceptowaniu tego, czego potrzebuje druga strona, łatwiej będzie nam uwierzyć, że ktoś inny chce dla nas dobrze. Pozyskanie takiego zaufania jest kluczowe w procesie mediacji.

Zgniły kompromis w mediacjach idealnie ilustruje krótka anegdota zaczerpnięta z książki Liv Larsson „Porozumienie bez przemocy w mediacjach”. Oto ona: „Były dwie siostry, które kłóciły się o pomarańczę. Obie argumentowały, dlaczego ją chcą: teraz kolej pierwszej, druga zawsze forsuje swoją wolę i tak dalej. Gdy dorwały się na kompromis i podzielenie owocu na dwie części, z których każda weźmie jedną. Jedna z sióstr wzięła swoją połowę, obrała ją, wyrzuciła skorek i zjadła owoc. Druga obrała owoc, wyrzuciła miąższ i zużyła skórkę do ciasta, które piekła”.

Każda z sióstr podeszła do konfliktu ze swoim własnym, jedynie słusznym rozwiązaniem. Gdyby tylko postarały się usłyszeć siebie nawzajem, okazałoby się, że istnieje zupełnie inne rozwiązanie: jedna bierze skórkę do ciasta, druga zjada owoc. Ich założenie poczynione z góry, że najlepsze rozwiązanie to podzielić się pomarańczą, nie pozwoliło im podejść twórczo do problemu.

Im bardziej, jako mediatorzy, będziemy wspierać strony konfliktu w wyjściu poza sztampowe pozycje, przy których utknęły, tym większa szansa, że znajdą rozwiązanie zadowalające dla wszystkich. Najważniejsze, by zejść z drogi do najlepszego rozwiązania, a w zamian skupić się na tym, by każda negocjująca strona była absolutnie pewna, że jej najważniejsze potrzeby zostaną zrozumiane, a jej system wartości będzie wzięty pod uwagę przy rozwiązywaniu konfliktu. Taka postawa przyniesie więcej satysfakcji każdej ze stron mediacji i zagwarantuje większą trwałość podjętych decyzji.

Marzena Iwańczuk

Coach ICF Global, Trener rozwoju osobistego i komunikacji opartej o NVC – Porozumienie bez Przemocy, makrosfera.com.pl

Zobacz więcej w infoSferze...